Uwaga, ważny komunikat.
Wbrew informacjom pojawiających się w mainstreamowych mediach i na portalach plotkarskich, projekt Soluth ma się dobrze i przynajmniej sprawia wrażenie prężnie rozwijającego się. Trochę zmaga się z przeciwnościami losu, ale nieprawdą jest, że pomysł projektu został odsprzedany niemieckiej firmie. Właściciel projektu i główny pomysłodawca, który w związku z podejrzeniami chce zostać anonimowy, odpowiada jednym zdaniem:
- Nie było chętnych, nikt nie zaoferował za pomysł nawet dwudziestoletniego Pasata…
Więc nie ma się co martwić. Należy zaznaczyć też, że nie ma się co też w całej tej sytuacji dopatrywać zamachu na projekt, czy też polską myśl programistyczną.
Dementujemy też plotki, że zespół prężnie działających programistów pracujących nad Soluth miał w znakomitej większości odejść do konkurencji, bo dostali tam pięć razy więcej kasy niż tutaj… Pięć razy 0zł, dalej daje 0zł, więc programistom się to nie opłaca. Jednocześnie należy też zdementować pogłoski, że zespół pracuje nad innym projektem, gdyż jest to nie prawdą, zespół pracuje jednocześnie nad pięcioma innymi projektami, ale tam chociaż ktoś im płaci, więc główny manager projektu Soluth nie może mieć do nich o to pretensji.
Soluth powstanie, nie dziś, to jutro, nie jutro, to za rok lub dwa. Choćby ostatniego dnia przed końcem świata miało okazać się, że Soluth będzie turową grą online, wyglądającą jak połączenie Pasjansa z Wężem z telefonów komórkowych i tylko w tej postaci ujrzy światło dzienne – to się ukaże. W tym już głowa zespołu.



